nie lubie słowa "tęsknota". wczęsniej myślałam, ze chodzi o sam stan ducha, o uczucie oczekiwania. fakt nie lubie go, dreszcz mnie przechodzi, kiedy pomyślę ze będę musiała czekać na coć, co sie nie speni. bo faktycznie kojarzy mi sie to tylko z niespełnionym oczekiwaniem, wylanym morzem łez i strachem. dzisiaj pierwszy raz od sierpnia zdaje sie odważyłam się pomyśleć ze tęksnie... pozytywnie za kimś pozytywnym. a oprócz tego nieustawiczny brak czasu na każdym kroku, huśtawka nastrojów całego swiata. raz beznadziejnie, raz całkiem dobrze... czuję sie, jakbym "zamieszkała znów na równi pochyłej"
i uważam ze film "Ja wam jeszcze pokaże": jest do bani. aktorzy nie ci sami i nie ma klimatu. pozdrawiam
piątek, 20 sierpnia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz